Przejdź do zawartości
Gavalda Sébastien

Gavalda Sébastien

Ambasador Duotone Kiteboarding
Zobacz jego artykułySkontaktuj się z nami

Gavalda Sébastien, Ambasador Duotone Kiteboarding

Cześć riderzy i riderki! Pochodzę z Perpignan (66000), mam 1,72 m wzrostu, a moja waga waha się między 83 a 90 kg.

Odkryłem kite w 2009 roku w sklepie i szkółce mojego wujka, gdzie pracowałem jako „caddie kite” i sprzedawca (szkółka/sklep są już zamknięte), w czasach rewolucyjnego systemu IDS.

W międzyczasie zacząłem studia na STAPS. Łączyłem pracę studencką w sklepie narciarskim/snowboardowym ze stanowiskiem asystenta instruktora/sprzedawcy kite w czasie wakacji. Pozwoliło mi to na intensywne pływanie, testowanie ogromnej ilości różnego ekwipunku i marek, w tym Core.

W 2012 roku odkryłem wakeboard i od razu się wkręciłem. W 2014 roku odłożyłem kite na bok, aby w pełni poświęcić się wakeboardowi. W latach 2016-2017 złamałem kość udową podczas wykonywania air tricku. Poważna operacja i rehabilitacja: rok bez pływania.

Po tym wypadku i kilku nieudanych próbach na wakeboardzie, postanowiłem wrócić do mojej pierwszej pasji: kite. Od tamtej pory żyję tą pasją na maksa!

Mam w swoim repertuarze sporo tricków. Pływam z ambicją, by robić jak największe postępy, mimo moich dwóch lewych rąk i (prawdopodobnie) pewnych problemów psychomotorycznych!

W 2022 roku założyłem grupę na Facebooku: SLK (Saint Laurent Kitesurf Crew). Skupia ona osoby jeżdżące na spocie on-shore, gdzie wieje tramontana. Cel: chronić spot przed groźbą zamknięcia, prowadzić działania prewencyjne, dbać o bezpieczeństwo na wodzie i budować prawdziwą lokalną społeczność.

Jeśli będziesz tam pływać, czy to okazjonalnie, czy regularnie, jesteś mile widziany!

W tej chwili jeżdżę już tylko na kite. Mój styl to mieszanka wakestyle, freestyle new school i old school. Kiedy mam już dość skoków, często kończę sesję spokojnie na surf strapless.

Uwielbiam spoty z płytką wodą: pozwala to szybko wrócić na deskę, a wierz mi, trzeba zaliczyć mnóstwo upadków, żeby robić postępy w wakestyle!

Kite daje mi mnóstwo rzeczy: czasem kłótnie z żoną, kiedy mówię jej, że wychodzę na trzy godziny, a wracam po pięciu. Innym razem to znowu kłótnie, bo jest już ciemno, ona myśli, że nie żyję, a ja w rzeczywistości prawdopodobnie piję drinka z kumplami pod moim poncho ION.

Jest też wściekłość, gdy wiatr jest do bani i ląduję na drugim końcu spotu. A jednocześnie, przy każdej sesji, ta mieszanka ekscytacji i niepokoju, która ściska mnie w żołądku, gdy wchodzę do wody.

Kite to ujście dla emocji, gdy coś idzie nie tak, i nieopisane szczęście, gdy tricki wchodzą, a warunki są idealne. To także te dziwne momenty, kiedy łapię się na śpiewaniu beznadziejnych piosenek w trakcie pływania. A przede wszystkim to niesamowite spotkania i prawdziwa społeczność.

Latawce: Dice SLS 8 m / 10 m / 12 m, Dice 8 m, Vegas 6 m / 9 m / 12 m, Neo 5 m (ten mojej żony)
Deski: Team Series 139 × 41, Gambler 139 × 42, Whip D/LAB SLS 5’1